Przejdź do treści

Po drugie: Nie wyrzucaj kompulsywnie!

Fascynacja i zachłyśnięcie się minimalizmem dotknęło już prawie każdego z nas. Na każdym kroku możemy znaleźć informację o tym jak wprowadzić minimalizm do naszego życia i co zrobić, aby zostać perfekcyjnym minimalistą.

I jest to bardzo dobre! Wszechobecny konsumpcjonizm nie jest już modny, a kupowanie używanych ubrań to już standard nie tylko wśród mniej zamożnych osób.

Mam tylko jedno ale, które postanowiłam postawić na pierwszym miejscu w moim dekalogu minimalistki. Nie wyrzucaj pochopnie.

Wyrzucanie natchnione ideą minimalizmu powoduje, że produkujemy jeszcze więcej śmieci!

Czytałam już niejednokrotnie posty o minimalistycznej szafie, kuchni, garderobie i każdym możliwym pomieszczeniu w domu. Porady o wyrzuceniu rzeczy, których nie używało się od roku, są złe, a nawet bardzo złe.

W przypływie chwili wyrzucamy połowę naszych rzeczy, w większości w bardzo dobrym stanie, aby stać się minimalistą. Nagle do kosza trafiają niezużyte ciuchy, działające sprzęty elektroniczne czy inne, nadające się jeszcze do użytku przedmioty.

I nagle z minimalistycznej idei less waste produkujemy tonę śmieci.

Co jeśli po pół roku okaże się, że jednak potrzebujemy tych przedmiotów? Pójdziemy i kupimy w sklepie nowe. Przecież teraz, gdy wszystko jest dostępne, na kredyt czy w ratach 0% to żaden problem dla większości.

Kupiłam nowe rzeczy, co zrobić z niepotrzebnymi ciuchami?

W naszym domu kupujemy tylko rzeczy przemyślane i użytkowe. Wiąże się to nie tylko z ideą less waste, którą promujemy wśród naszych zachowań, ale również z oszczędności. Nie jest dla mnie żadną przyjemnością kupienie sobie kolejnej marynarki, jeśli w szafie mam ich wystarczającą ilość. Nie kupię tez kolejnej sukienki, bo widzę że nie mam już wolnych wieszaków. Chyba, że coś wyrzucę – no ale to zaprzecza zasadzie no.1 czyli nie wyrzucaj.

Mając świadomość, że cały ten konsumpcjonizm nakręcany jest przez firmy ogromnymi rękami marketingu, uciekam od tego i staram się nie dać w to wciągnąć.

W naszym domu wprowadziliśmy następującą zasadę – jedna nowa rzecz = jedna wyrzucona rzecz (oczywiście zużyta i zniszczona). To zasada wprowadzona przez mojego męża, ja jako kobieta miałam duże trudności w wprowadzeniu jej w życie, dlatego zaczęłam sprzedawać i oddawać używane ubrania. Lokalnie możemy zanieść już używane rzeczy do sklepów charytatywnych lub też wystawić je na jednym z popularnych serwisów z odzieżą używaną. Mam wtedy pewność, że te rzeczy znajdą drugie życie.

Jak ograniczyć wyrzucanie sprzętów elektronicznych?

Zasada jest taka sama – jedna nowa rzecz = oddana/wyrzucona stara rzecz. Nie zbieramy i nie gromadzimy. Używamy tak długo, aż sprzęty funkcjonują i są sprawne. Nie potrzebujemy najnowszej wersji telefonu komórkowego, największego telewizora, bo właśnie wypuścili nowy model większy o 5 cali. Zbędne są też dla nas gadżety elektroniczne.

Choć nie jest tak, że ich nie używamy! Nie wyobrażam sobie codziennych porządków bez odkurzacza, pralki, zmywarki. nie wyobrażam sobie mojej kuchni bez robota kuchennego. Nie miałabym czasu na moje pasje, pracę i odpoczynek. Tak więc korzystajmy z nowoczesnych technologii, tylko z rozwagą i bardzo dużą świadomością. Jak to zrobić?

Nie ulegajmy nowym trendom, nowa obudowa, design czy parametry zmienione o minimum nie są jeszcze argumentem do zmiany sprzętu elektronicznego. Oczywiście oczy chcą, reklamy przekonują, a wszyscy znajomi mają. Uwierzcie mi, telewizor większy o kilka cali, czy nowy toster o 50W mocy większej niż poprzedni nie są warte zwiększania produkcji śmieci i zmniejszania zasobności Waszego portfela.

Kupujmy porządne rzeczy, które nie rozpadną się od razu. Naprawdę warto czasami zainwestować troszeczkę więcej, aby móc użytkować kilka lat dłużej. Moim najstarszym sprzętem jest młynek do kawy, który odziedziczyłam jeszcze po moich rodzicach. Ma już ponad 20 lat, sprawdza się świetnie do mielenia nie tylko kawy, ale również orzechów, cukru pudru czy wszystkich produktów w małych ilościach. Mogę zrobić w nim dowolną mąkę albo nawet małą wersję masła orzechowego. Mimo, że obudowa nosi ślady długotrwałego użytkowania, nie zwracam na to uwagi i cieszę się, że jest to tak wytrzymały sprzęt.

Gadżety elektroniczne, gdzie wyrzucić sprzęt elektroniczny, jeśli już wyrzucić?

Jeśli sprzęt nie nadaje się do użytku, nie nadaje się na sprzedaż, ani nikt go nie chce od nas wziąć bardzo ważne jest to gdzie wyrzucimy zużytą elektronikę.

W każdym mieście znajdują się punkty zbiórki elektrośmieci, gdzie za darmo możemy oddać zużyte przez nas rzeczy. Jest to darmowe i wymaga od nas minimalnego nakładu czasu, aby tam podjechać i oddać śmieci. W przypadku dużych sprzętów AGD, gdy kupujemy nowe produkty sklepy zobowiązane są do odebrania od nas elektrośmieci, nie zapominajmy o tym.

Nie zapominajmy również o odpowiedniej segregacji oraz o tym, że baterie oraz leki wyrzucamy do specjalnie przeznaczonych do tego miejsc. Pojemniki na baterie znajdują się bardzo często w sklepach, a przeterminowane leki można oddać w aptece. Te małe wysiłki z naszej strony są bardzo ważne do zrównoważonej utylizacji, szczególnie środków tak oddziałujących na środowisko.

Gdzie nie wyrzucać śmieci

Wydawało by się, że jest to już temat przeszłości, niestety nadal bardzo często na spacerach w lesie napotykam na dzikie wysypiska śmieci. Nie potrafię tego pojąć ani zrozumieć, czym trzeba się kierować żeby zamiast do darmowych punktów zbiórek śmieci wywieźć je do lasu. Wymaga to przecież takiego samego zaangażowania, a nawet i większego!

Jest to bardzo smutny widok, który jednocześnie doprowadza mnie do nerwów. Na wycieczki do lasu zabieram siatkę na śmieci, niestety elektrośmieci czasami są zbyt duże, aby móc je wziąć ze sobą. W takiej sytuacji najlepiej jest zgłosić to do leśniczego.

Mam nadzieję, że edukacja i rozpowszechnianie dobrych nawyków któregoś dnia zlikwidują ten problem na zawsze. Wszystko w naszych rękach!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *