Przejdź do treści

O tym jak zorganizować minimalistyczny ślub i nie zwariować

Dzień naszych zaręczyn był najpiękniejszym dniem w moim życiu, piękniejszym niż dzień ślubu. Stało się tak nie dlatego, że coś się stało podczas naszego ślubu, wręcz odwrotnie, było cudownie! Po prostu zaręczyn nie planowałam i absolutnie się ich nie spodziewałam. Pojechaliśmy na jedną z naszych ulubionych plaż w drodze na Hel, jak gdyby nigdy nic, w sobotnią słoneczną lutową sobotę, kilka dni przed walentynkami. To był bardzo długi spacer! Już od razu zgodnie postanowiliśmy, że nasz ślub będzie nasz, czyli taki jakim chcemy żeby był, a nie taki jakiego oczekują od nas rodzina i przyjaciele oraz utarte schematy.

Ślub jest oficjalnym wyznaniem miłości dwojga ludzi

To Wy i wasza obietnica jest najważniejsza tego dnia, nic innego się nie liczy

Zanim zaczniecie organizować ślub porozmawiajcie o swoich oczekiwaniach. Zróbcie listę czego chcecie najbardziej, a czego absolutnie nie będziecie robić i tolerować. My od razu postanowiliśmy, że nie będziemy robić wesela, nigdy nie lubiliśmy tego typu imprez, oboje uważamy że wydawanie kilkudziesięciu tysięcy złotych jednej nocy jest kompletnie bez sensu i nie pasuje do naszego podejścia do życia.

Wspólnie zdecydowaliśmy też o ślubie cywilnym, ponieważ oboje od dłuższego czasu nie praktykujemy naszego wyznania. Marzenie o przepięknym wejściu księżniczki przy akompaniamencie skrzypiec i Ave Maria w wzbudzającym duchowe uniesienia kościele nie było w moi stylu. Jeśli co niedzielę nie chodzę do kościoła, dlaczego miałabym do niego pójść w dniu mojego ślubu? Na pewno nie dla siebie, ani też nie dla babci i reszty rodziny.

Plan był więc ułożony – minimalistyczny ślub, bardzo skromna uroczystość w gronie najbliższej rodziny, wyjazd na weekend poślubny i impreza dla znajomych tydzień po ślubie. Z takimi założeniami zaczęłam zagłębiać moją wiedzę na temat przygotowań ślubnych…. i wpadłam po uszy w ten straszny wir nagonki branży weselnej. Otrząsnęłam się po tygodniu i stworzyłam execla, który pilnował naszego budżetu oraz pozwolił na okiełznanie całego przedsięwzięcia. Na organizację mieliśmy pół roku.

Lista organizacyjna minimalistycznego ślubu

  1. Ślub cywilny
  2. Suknia ślubna
  3. Garnitur
  4. Obiad rodzinny
  5. Skrzypce – to nie jest minimalistyczne!
  6. Zaproszenia
  7. Zdjęcia
  8. Obrączki
  9. Bukiet+butonierka – to również!
  10. Fryzjer – a to tym bardziej!

1. Ślub cywilny

Podjęcie decyzji o ślubie cywilnym ograniczyło nam dużo dodatkowych kosztów oraz przygotowań. Wybraliśmy się do urzędu podpisać oświadczenia, można to zrobić maksymalnie pół roku przed ślubem, co nam się akurat udało idealnie, bo własnie tyle mieliśmy czasu. Urząd może być dowolny, niekoniecznie ten w miejscu naszego zamieszkania. Dowiedzieliśmy się o wolnych terminach i o tym, że wystarczy telefoniczna rezerwacja oraz wpłaciliśmy opłatę za ślub, całe 84 złote. Ta wizyta w urzędzie była bardzo miła i przebiegła szybko i sprawnie, oby wszystkie takie były!

minimalistyczny ślub cywilny
ślub cywilny w urzędzie

2. Suknia ślubna

Pięć lat wcześniej podczas przygotowań do ślubu mojej siostry udało mi się odwiedzić kilka salonów z sukniami. Oprócz tego, że żadna z sukni mi się nie podobała nie była to też dla mnie żadna przyjemność. Pamiętam, że poczęstowałam się pierniczkiem i o mało nie straciłam zęba. Wszystko napompowane, włącznie z obsługa i cenami. Przejrzałam kilka ofert salonów internecie i zdecydowałam, że nie ma sensu dla mnie tam nawet jechać. Moja wymarzona suknia miała być prosta i bardzo skromna. nie chciałam też wydawać na nią kilku tysięcy, dlatego od razu rozpoczęłam moje poszukiwania na stronach sieciówek. Pierwszy wybór padła na koronkową suknię na bardzo delikatnych ramiączkach, ale w związku z tym, że ślub miał się odbyć w październiku szukałam dalej. Długo nie musiałam szukać, po chwili w moje oko wpadła gładka suknia z długimi rękawami i delikatną koronka na plecach. Zamówiłam od razu, możliwość bezpłatnego zwrotu przez 100 dni, nie dała mi chwili do wahania. Po kilku dniach miałam już swoją wymarzoną suknię ślubną, za niecałe 280 zł.

suknia ślubna poniżej 300 zł
suknia ślubna z sieciówki

3. Garnitur

Garnitur okazał się jednym z łatwiejszych punktów podczas organizacji naszego ślubu. Mój mąż posiadał w szafie dobry garnitur, buty oraz zegarek, więc jedynym wyzwaniem, które musiał pokonać było kupienie białej poszetki. Nie widzieliśmy sensu kupowania nowych ciuchów ani dodatków tylko i wyłącznie na ślub jeśli wszystkie elementy swojej garderoby posiadał już w domu.

4. Obiad rodzinny

Oboje pochodzimy z domów, w których łączą nas bardzo bliskie więzi z naszą rodziną. Nie wyobrażaliśmy sobie żeby tych najważniejszych osób nie było obok nas podczas tak ważnego dnia. Organizację obiadu rozpoczęliśmy od stworzenia listy gości. Tutaj trochę zaskoczyła nas spora liczba gości, biorąc pod uwagę rodziców, ich rodzeństwo oraz dziadków uzbieraliśmy 50 osób. Takie są uroki rodzin patchworkowych, które pojawiają się zarówno z jednej jak i z drugiej strony, ale im nas więcej tym weselej!

Znając już liczbę gości rozpoczęłam poszukiwania miejsca. Okazało się to jednym z większych wyzwań. Bardzo ważne było nie tylko menu i wystrój oraz sali, ale również jej bliskość i odległość. Aby porównać oferty restauracji, które przeszły pierwszą selekcję, wysłałam zapytania o oferty komunijne. Interesował nas obiad z deserem i tortem, czyli krótkie rodzinne spotkanie bez alkoholowych rodzinnych ekscesów. Okazało się, że niektóre oferty były kosmicznie drogie, obiad w cenie talerzyka za wesele nie mógł zostać przeze mnie zaakceptowany. Już zrezygnowana, przypomniałam sobie o jednym magicznym miejscu, na które trafiliśmy podczas naszej wyprawy rowerowej. Nastawiając się na bardzo wygórowane ceny mimo wszystko postanowiłam zapytać o ofertę. Odpowiedź mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła, ponieważ ceny okazały się bardzo normalne, menu staropolskie (kaczki, gęsi, rosół, serniki), menadżerka niesamowicie przyjazna i otwarta – zaskoczyła mnie jej energia, pozytywne nastawienie i bardzo szczery uśmiech. A co się później okazało, jej ogromna organizacja.

Już na pierwszym spotkaniu udało nam się ustalić menu, termin, dodatki – zamek, tak to miejsce o którym Wam opowiadam to zamek Jana III Sobieskiego, oferuje również przystrojenie stołów (zdecydowaliśmy się na złote podtalerze) oraz kwiaty (bukiet w wysokim wazonie, tak aby nie zasłaniać gości siedzących naprzeciw siebie). Oferowane ceny za te dodatki były moim zdaniem niższe, niż te, które uzyskałabym organizując te dodatki sama. W innym wypadku na pewno wzięłabym to na siebie. Sala na 50 osób z okrągłymi stołami sama w sobie była tak ozdobna, że nie potrzeba jej było dodawać nic więcej. Również tort był organizowany na miejscu, nam pozostało wybrać tylko smak, padło na naked cake w klasycznym wydaniu śmietankowym. Byłam zachwycona tak kompleksowym podejściem, postanowiłam, że wszystko zlecimy do zrealizowania pracownikom zamku, ponieważ nie chcieliśmy brać na swoje barki w tym dniu dodatkowych stresów.

ślub na zamku
źródło: Zamek Jan III Sobieski w Rzucewie https://zameksobieski.pl/

Pojechaliśmy też spróbować posiłków przed podjęciem finalnej decyzji. Zabraliśmy ze sobą mojego tatę, który niespodziewanie ma wyjątkowo wygórowane kubki smakowe. Nie pomyślelibyście tak o nim na pierwszy rzut oka. Nasz obiad okazał się bardzo ciekawą kulinarną historyczną podróżą. W tym momencie byliśmy już w 100% przekonani, że nasz obiad ślubny odbędzie się w zamku. Dodatkowym argumentem była również oferta napojów, które w przeciwieństwie do większości wysłanych nam ofert nie były liczone standardowo, jak pojedyncze napoje podczas obiadu, ale otrzymaliśmy ofertę na nieograniczoną ilość napoi dla gości (woda, soki, kawa herbata) w bardzo dobrej cenie. Zdecydowaliśmy się również na powitalną lampkę szampana oraz na wino dla gości do obiadu. Brak mocnych alkoholi oraz słodkich i gazowanych napoi łączy się z naszymi nawykami żywieniowymi oraz oczywiście dodatkową oszczędnością.

5. Skrzypce

Podczas pierwszego zachłyśnięcia się przygotowaniami do ślubu natknęłam się na niesamowitą skrzypaczkę, którą swoją drogą mieliśmy już okazję słuchać na żywo podczas kameralnego koncertu miejskiego. Mój, jeszcze wtedy narzeczony, jak tylko usłyszał o tym pomyśle nie był zbytnio zachwycony – już kwiaty i wszystkie dodatki na zamku były jego zdaniem zbędne. Mimo wszystko brakowało nam muzyki na naszym obiedzie. Mieliśmy opcję puszczania muzyki z odtwarzacza, i prawdopodobnie przygotowalibyśmy taką playlistę, ale ja słuchałam tych skrzypiec na co dzień i byłam w nich tak zakochana, że nie potrafiłam z tego pomysłu zrezygnować.

Lubimy oszczędzać, a zbędne wydawanie pieniędzy nie sprawia nam przyjemności. Jednak w tym całym oszczędzaniu warto spełniać swoje marzenia, a skrzypce to było moje ślubne marzenie. I na jedno takie marzenie postanowiłam sobie pozwolić. Koszt 4h gry to 800 zł i przy tak dużych oszczędnościach zdecydowaliśmy się na jedną taką ponad przeciętną cudowną atrakcję.

6. Zaproszenia

Zaproszenia postanowiliśmy wysłać odpowiednio wcześniej, bo na 5 miesięcy przed naszym ślubem. Uważam, że jeśli chcemy aby wszyscy goście się pojawili należy ich zawiadomić odpowiednio wcześniej, bo przecież każdy z nas ma swoje plany, które nierzadko odbiegają bardzo w przód. I tutaj znowu po zapoznaniu się z niektórymi ofertami byłam w bardzo dużym szoku. Oczywiście rozumiem, że personalizowane, ręcznie robione karnety mogą kosztować, ale ponad 10 zł za zaproszenie było dla nas zdecydowanie zbyt wysoką ceną.

Znalazłam dość popularny portal z zaproszeniami, które można skonfigurować samemu. Zamówiłam bezpłatne próbki i okazało się, że spośród kilku przesłanych do nas kartek jest jedna, która nas zachwyciła. Konfiguracja okazała się bardzo intuicyjna, wystarczyło wybrać motyw, kolorystykę i zaimportować listę naszych gości. Razem z kartkami w cenie ok. 1,7 zł za sztukę otrzymaliśmy również koperty eko, zamówiliśmy winietki na stół, korzystając z tej samej zaimportowanej listy gości oraz zamówiliśmy nr stołów. Byłam bardzo zadowolona, a goście zachwycali się naszymi zaproszeniami.

7. Zdjęcia

Te punkt na początku przygotowań trochę nam uciekł, zupełnie nie pomyślałam, że nawet na tak małym ślubie bardzo ważne będą pamiątkowe zdjęcia. Z kamerzysty zrezygnowaliśmy od razu. Wiemy, że takich filmów się nie ogląda, a popularne teraz krótkie teledyski ślubne są tak słodkie, że aż odpychające. Zawsze jak znajomi podsyłają mi takie filmy mam wrażenie, że jest to wyścig, kto miał więcej i drożej zorganizowane wesele. Totalnie nie w naszym stylu.

Jednak pamiątkowe zdjęcia, mimo że na początku przez nas zapomniane, nie mogły zostać pominięte. Przynajmniej nie przeze mnie. Od razu pomyślałam o mojej koleżance ze studiów, która już wcześniej robiła mi mini sesje. Dorota zajmuje się fotografią z pasji i jest to jej dodatkowe zajęcie. Od razu byłam przekonana, że będzie to osoba, która zrobi nam zdjęcia, ponieważ wiedziałam, że będę się przy niej czuła swobodnie. Przyjechała też do nas wcześniej, aby poznać mojego męża, dzięki temu oboje byliśmy bardzo swobodni przed obiektywem.

Niestety, tylko ja zapałałam takim entuzjazmem do fotografa, moja druga połowa stwierdziłam, że jest to już zdecydowana przesada, więc mogę wybrać – albo fotograf albo skrzypce. Załamałam się, naprawdę byłam zdruzgotana. Wiedziałam, że zdjęcia są niezbędne, ale zrezygnować z marzenia o skrzypaczce, było mi bardzo trudno. Długo rozmawialiśmy, na moje szczęście dostałam bardzo dobrą ofertę na zdjęcia po znajomości, bo na 3 tys. złotych na pewno nie otrzymałabym zgody.

Od razu po obiedzie poszliśmy na spacer w okolice zamku i zrobiliśmy mini sesję zdjęciową. Wszystko wydarzyło się jednego dnia, zdjęcia otrzymaliśmy już po miesiącu i musiałam dokupić drugi album, aby je wszystkie pomieścić. Z perspektywy czasu uważam, że było to jedno z ważniejszych elementów naszego ślubu, bo wspomnienia mimo wszystko będą się powoli zacierać, a najpiękniejsze fotografie pozostaną z nami na zawsze.

Nasze cudowne zdjęcia zostały zrobione przez DorotaJesionkaPhotography

8. Obrączki

Symbol naszej przysięgi, z założenia klasyczne, bez kamieni, dodatkowych metali, zdobień i innych zbędnych udziwnień. Ich znaczenie jest jednoznaczne, nic więcej nie trzeba im dodawać. Planowaliśmy klasyczne okrągłe obrączki, u jubilera okazało się, że pasują nam te proste z delikatnym fazowaniem.

Zrezygnowałam z popularnych sieciówek, wystarczyło mi spojrzeć na ceny i poczytać kilka niechlubnych opinii. Nawet w przypadku promocji obrączki u lokalnego jubilera wychodzą zdecydowanie taniej, a moim zdaniem nawet lepiej jeśli chodzi o jakość. jeśli dodatkowo, tak jak i my, posiadacie stare złoto, które można przetopić (pojedyncze kolczyki, zerwane łańcuszki z komunii, za małe pierścionki) za obrączki nie zapłacicie nic, a nawet możecie wyjść od jubilera z dodatkową gotówką. MY sporo takiego złota mieliśmy w domu, trochę też dostaliśmy od rodziny – okazało się, że mamy dużo za dużo, stąd dodatkowy zastrzyk gotówki.

Moja delikatnie węższa 5 mm, jego grubsza 8 mm, drugi przymierzany model okazał się tym jedynym. Na odbiór czekaliśmy około miesiąca, zdecydowaliśmy się również na grawer daty wewnątrz obrączek. Chciałam mieć pewność, że mój mąż nie będzie zapominał o rocznicy. W razie czego uchronić też siebie przed demencją.

obrączki ślubne od lokalnego jubilera
obrączki ślubne od lokalnego jubilera

9. Bukiet i butonierka

Zastanawiałam się czy chcę mieć bukiet, nie zdziwicie się jak napiszę, że mój narzeczony spytał po co mi bukiet jeśli i tak podczas ceremonii nie będę go trzymać. Przejrzałam kilka inspiracji i wybrałam jedno zdjęcie bukietu, które niesamowicie mnie urzekło. Wysłałam zapytania do kilku kwiaciarni w jakiej cenie mogłabym kupić taki bukiet. Nie powiem, ceny mnie zbiły z nóg. Ponad trzykrotna przebitka niż w cenie za normalny bukiet. Pierwsza myśl do przejście się do kwiaciarni w dniu ślubu w celu zakupienia bukietu, jednak kupowanie bukietu i butonierki byłoby oczywiste, nie mogłabym udawać że to zwykły bukiet. Może bym mogła, ale już nie chciałam tak kombinować.

Z przemyśleń wyrwała mnie też moja mama, która bardzo się chciała dorzucić do czegokolwiek, a wszystkiego jej odmawiałam. Zgodziłam się więc na ten bukiet za 200 zł, bo przecież trzeba mieć coś nowego na ślubie.

10. Fryzjer

Przez bardzo dużą ilość przeprowadzek i nie najłatwiejsze włosy nie udało mi się jeszcze znaleźć tego jedynego fryzjera. A bardzo bym chciała! W ostatnim czasie trafiłam jednak do bardzo przyjaznego salonu w którym planuję zostać na dłużej, zobaczymy co z tego wyniknie. I tutaj zrobiłam trochę oszczędnie, bo zapisałam się na zwykłe czesanie, nie takie ślubne. Fryzura miała się trzymać kilka godzin, a nie całą noc, nie potrzebowałam też żadnych próbnych czesań. Postawiłam znów na prostotę i klasyczne upięcie nad karkiem. Wyszłam niesamowicie zadowolona, mimo że sama fryzjerka zdziwiła się, że nie zdecydowałam się na fryzurę ślubną. A ja wiedziałam, że zawsze się może coś nie udać i w razie czego sama zrobię takie domowe upięcie. Ach, takie ryzyko za 70 zł.

Paznokcie pomalowałam sama, tak samo było z makijażem. Więc jeśli na początku fryzjer wydał się mało minimalistyczny, w podsumowaniu nie wypada tak źle. Jeśli nie radzicie sobie z paznokciami, ale za to świetnie się czeszecie, to warto pójść na paznokcie a fryzurę zrobić sobie samemu.

upięcie włosów na ślub
klasyczne upięcie ślubne

Tak pokrótce wyglądała organizacja naszego ślubu, według naszych przekonań i gustów. Każdy ma inne i każdy z nas dokona własnych wyborów, ale uwierzcie mi, zróbcie to po swojemu i nie dajcie się napędzić wielką machiną przemysłu ślubnego, która nie jest niczym innym a maszynką do zarabiania bardzo dużych pieniędzy. Nie trudno jest wydać kilkadziesiąt tysięcy w jedną noc, uwierzcie mi. Chociaż nikt też tego nikomu nie broni, co kto lubi.

Zorganizuj ślub swoich marzeń

Nie organizuj nic na pokaz ani według przekonań innych

Z czego zrezygnowałam na ślubie

  1. Wesele
  2. Ślub kościelny
  3. Kamerzysta
  4. Wódka i słodkie napoje
  5. Manicure ślubny
  6. Makijaż ślubny i jego próbna wersja
  7. Biżuteria ślubna
  8. Dodatkowe atrakcje – fotobudki, swojskie stoły itd.
  9. Wieczór panieński/kawalerski
  10. Podróż poślubna
  11. *Prezenty dla gości – tutaj postanowiłam upiec sama ciasteczka i spakować je w celofan

Całość naszej uroczystości finansowaliśmy sami i zamknęliśmy się w kwocie poniżej 10 tys. złotych. Chcieliśmy skromnego ślubu i takie właśnie mieliśmy… Przyszła pandemia i podczas naszej uroczystości byli z nami nasi rodzice i świadkowie, czyli nasze rodzeństwo. To był cudowny dzień, w którym nie zmieniłabym nic, a nasz obiad rodzinny przełożyliśmy na wiosnę, nadal chcemy żeby nasza rodzina się poznała i spotkała. Zrezygnowaliśmy z podróży poślubnej i po obiedzie pojechaliśmy do hotelu 50 km dalej, gdzie wygrzewaliśmy się w saunach i odpoczywaliśmy w jacuzzi. To był dzień pełen wrażeń i emocji. Dalszych szczegółów nie będę już opowiadać, możecie sobie sami dopowiedzieć resztę tej historii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *