Przejdź do treści

Nie jem na mieście, gotuję w domu!

Czy jedzenie na mieście jest lepsze od gotowania w domu? Dlaczego przynosząc swój własny lunch w pudełku do pracy jestem oceniania gorzej? Czy gotowanie w domu jest trudne, czasochłonne i kosztowne?

Kiedyś chodzenie po knajpach było pewną formą spędzania wolnego czasu. Spotkania towarzyskie, miłe rozmowy, dobre napoje i bardzo wysokie rachunki… No właśnie. Jedzenie na mieście jest pewnym rodzajem luksusu, na który nie każdy może sobie pozwolić, a mimo wszystko się na niego decyduje.

Jedzenie na mieście nie musi być niezdrowe, jednak bardzo często wiąże się z gorzej zbilansowaną dietą niż posiłki które przygotowujemy w domy. Smażenie w głębokim tłuszczu nadaje dużo chrupkości, ale niestety ilość złych tłuszczy trans powinna być decydującym argumentem, aby z takiej potrawy zrezygnować. Podobnie posiłki z dużą ilością tłuszczu (śmietanka 36%, masełko i oliwa) są niesamowitym nośnikiem smaku i dzięki nim tak bardzo nam smakuje jedzenie na mieście. Uwierzcie mi, w domu nie dodalibyście takich ilości do swoich posiłków.

Dlaczego przerzuciłam się na gotowanie w domu i zrezygnowałam z luksusu jedzenia w restauracjach?

Zadecydowało o tym wiele aspektów i to nie ten finansowy stoi na pierwszym miejscu
  1. Znam pochodzenie produktów
  2. Stawiam na jakość oraz świeżość
  3. Mam kontrolę na czystością przygotowywania posiłków
  4. Oszczędzam pieniądze
  5. Spędzam czas wspólnie z rodziną
  6. Bardzo lubię gotować
  7. Mam pewność, że posiłki będą smaczne

1. Znam pochodzenie produktów

Pochodzenie produktów jest dla mnie bardzo ważne, nie tylko ze względu na patriotyzm. Nasz organizm naturalnie przygotowany jest na spożywanie produktów lokalnych. Nie musimy cofać się aż tak bardzo daleko, bo wystarczą dwa pokolenia wstecz – nasze babcie nie jadły awokado, bananów i pomarańczy. Na pewno nie codziennie.

Kolejnym aspektem, jest tu również transport zagranicznych owoców i warzyw, który generuje bardzo dużo dodatkowej emisji spalin i innych substancji do naszej atmosfery. Spośród całej listy super foods naprawdę można znaleźć bardzo dużo produktów lokalnie.

Przykład: Tak bardzo popularne nasiona chia można bez problemu zastąpić siemieniem lnianym. Jest tańsze i zdrowsze!

2. Stawiam na jakość oraz świeżość

Kupując lokalnie stawiam pierwszy krok, kolejnym jest znalezienie produktów wysokiej jakości oraz świeżych. Warto rozejrzeć się dookoła i poszukać lokalnych rolników u których możemy zakupić produkty pierwszej świeżości. Warto zajrzeć na rynek, podpytać na forach. Rolnik, który sprzedaje bezpośrednio ma również niższe ceny, dlatego warto włożyć trochę pracy aby takiego rolnika znaleźć.

Zawsze oglądam, wącham, dotykam produktów – sama decyduje, które pojawią się na moim talerzu. Będąc w restauracji nie wiem, jak wyglądały one przed obróbką termiczną, nie wiem czy nie były nadpsute, a przecież warzywa i owoce które są nawet minimalnie spleśniałe nie mogą być spożywane.

Warzywa i owoce to jedna kwestia, kolejna to mięsa i ryby, które niestety po ugotowaniu często trudno ocenić, jakiej były świeżości i jakości. Nie mamy możliwości zweryfikowania ich pochodzenia, przechowywania, dopilnowania terminu przydatności do spożycia. Nie wiemy czy nie były kilkukrotnie mrożone albo odświeżane w różne dziwne sposoby. Aż ciarki przechodzą, gdy o tym pomyślę!

3. Mam kontrolę na czystością przygotowywanych posiłków

Ta niepewność, czy produkty zostały umyte, w jakich warunkach są przygotowywane. Czy kucharze dbają o czystość? Czy pilnują, aby na tych samych deskach nie kroić mięs, warzyw i ryb?

Nie zakładam za każdym razem najgorszego, ale gdy widzę, że sala restauracyjna jest brudna od razu mam przed oczami co się dzieje w zamkniętej kuchni. I nie są to miłe obrazy, a raczej te pełne grozy i przerażenia.

W domu dbam o to, aby dokładnie myć wszystkie produkty przed spożyciem, aby przechowywać je w odpowiedni sposób. Bardzo ważne jest również stanowisko pracy podczas przygotowywania posiłków. Mamy specjalną deskę do mięs, specjalną deskę do ryb oraz specjalną do warzyw i owoców. Po myciu surowego mięsa dokładnie myję zlew, aby ewentualne bakterie nie przenosiły się na inne produkty. Bardzo często również myję ręce.

W sumie są to podstawowe czynności, o których ciężko mi jest sobie wyobrazić, że można zapomnieć. Wystarczyło jednak abym obejrzała popularny program o rewolucjach w restauracjach, aby zobaczyć, jak to wszystko może wyglądać…

4. Oszczędzam pieniądze

Oszczędności są bardzo ważne w wielu aspektach mojego życia. Również grają bardzo dużą rolę w codziennych posiłkach. Nie możemy całkowicie zrezygnować z posiłków – to jeden z elementów naszej fizjologii.

Oczywiście wszystko zależy od tego co jemy i jakie potrawy przygotowujemy. Sama podchodzę do gotowania w ten sposób, że jeśli oszczędzam przygotowując posiłki sama, mogę pozwolić sobie na najwyższej jakości produkty. W bilansie całkowitym gotowanie w domu jest tańsze i zdrowsze.

Dla przykładu, codziennie rano jemy granolę owsianą z jogurtem naturalnym. Zamiast kupować płatki w tubach (za ok. 17 zł/tubę) raz na dwa tygodnie przygotowuję je sama (za ok. 5 zł/tubę). Za jednym razem szykuję 6 porcji równoważnych 6 kupnym tubom i przechowuję je w słoikach. To oszczędność na poziomie 72 zł na dwa tygodnie, przygotowanie zajmuje mi 10 min + 20 min pieczenia, w stosunku roku kwota rośnie aż do 1728 zł oszczędności!

Przepis na pyszną granolę czekoladową znajdziecie tutaj. Korzystam z podwójnej porcji, które mieszczą się na 2 standardowych dużych blachach z wyposażenia piekarnika. Dodatki można wybierać dowolnie, dzięki czemu możecie samemu dostosować swoje smaki oraz oszczędności – zamiast drogich orzechów, można zdecydować się na nasiona słonecznika.

Przykład kalkulacji oszczędności śniadań, to tylko początek góry lodowej. Jeśli dodamy do tego obiady, domowe przekąski, wodę filtrowaną, kolacje i desery ta kwota okażę się naprawdę bardzo duża. Jeśli argumentem przeciw jest dla Was czas, muszę się z Wami zgodzić, trochę czasu trzeba na to poświęcić. Ale są patenty, który znacznie ten czas oszczędzają.

5. Spędzam czas wspólnie z rodziną

Czas, o którym tak często zapominamy, jest niezmiernie istotny w naszej codzienności. Wspólne gotowanie i spożywanie posiłków bardzo zbliżają nas do siebie. To jest czas na swobodne rozmowy, uśmiechy i żarty. Czas na poznawanie siebie, pomaganie i zgrywanie się razem. Bardzo ważny czas!

Podczas gdy wszystko robimy w biegu, a nasz cały dzień jest wypełniony różnymi zadaniami po brzegi czas wspólnie jedzonych posiłków może być tak naprawdę jedynym czasem który wspólnie spędzamy. Nie oddałabym go za nic innego i bardzo staram się, aby ta nasza rutyna nie przepadła. Jakie mam na to metody?

Po pierwsze mamy ustalone pory posiłków – 8″00, 12″00, 16″00 i 20″00. Spożywamy 4 posiłki mniej więcej o tych godzinach, dzięki czemu możemy zaplanować tak czas aby jak najwięcej z nich zjeść wspólnie. Dodatkowo, to również zbawienne dla naszego organizmu, który dzięki regularnym posiłkom nie magazynuje zbędnych kilogramów.

Kolejnym aspektem jest wspólne przygotowywanie posiłków. Najpierw ustalamy co gotujemy, dzielimy się pracą, a później pozostają już tylko rozmowy i uśmiechy.

6. Bardzo lubię gotować

Bardzo lubię to chyba za mało powiedziane. Gotowanie pozwala mi odpocząć i się odprężyć. Jest formą ucieczki od codzienności. W kuchni mogę się wyciszyć, mogę tańczyć i tryskać energią, mogę też po prostu być sobą.

W gotowaniu najbardziej pasjonuje mnie tworzenie. Nie trzymam się sztywno przepisów, ale na podstawie nich inspiruję się i eksperymentuje. Mam bardzo dużo książek kucharskich, najstarsza z nich ma tyle lat co ja! Tam znajduje tradycyjne przepisy, które najbardziej sprawdzają się podczas świątecznych przygotowań.

Najbardziej do eksperymentów popycha mnie chęć wykorzystania aktualnej zawartości lodówki. Bardzo nie lubię wyrzucać, więc zawsze staram się wykorzystać wszystkie produkty, którym kończy się data przydatności do spożycia. To powoduje, że czasami do garnków wpadają rzeczy, które teoretycznie do siebie nie pasują, a okazuje się, że dzięki temu powstają wyjątkowe dania.

Kuchnia jest dla mnie wyzwoleniem, odpoczynkiem, radością. Może brzmi to jak stereotypowy obraz kobiety, która swój czas powinna spędzać w kuchni. Może tak jest. Ale ja jestem z tego dumna, a co najważniejsze, szczęśliwa!

7. Mam pewność, że posiłki będą smaczne

Może brzmi to niezbyt skromnie. Tak więc wytłumaczę, że nie przechwalam się swoimi zdolnościami kulinarnymi. Mam coś zupełnie innego na myśli.

Znam swoje ulubione smaki oraz te uwielbiany przez innych domowników. Niektóre posiłki znikają z talerzy w kilka sekund, inne są konsumowane dłużej, bo nie należą do tych idealnych. Jednak za każdym razem spożywamy je z uśmiechem na twarzy i radością.

Zupełnie inaczej jest, gdy zdecydujemy się zjeść na mieście i okazuje się, że zamówione danie jest nie do zjedzenia. Że jest rozmrażane, twarde, niedogotowane, przesolone. Niestety, mimo dużych zmian w gastronomi nadal zdarzają się takie przypadki! Jeszcze bardziej to czujemy, jeśli musieliśmy za taki posiłek sporo zapłacić.

Bardzo często też zjedzenie poza domem powoduje problemy z żołądkiem i ogólnym samopoczuciem. Zdarza się tak jeśli zjemy coś smażonego w głębokim tłuszczu lub z bardzo dużą ilością konserwantów. Może tak być po nieświeżych składnikach, ale wolę już sobie tego nie wyobrażać.

Zadbaj o jakość spożywanych posiłków

aby cieszyć się zdrowiem i siłą na codzień

Wiem, że może nie przekonałam Cię do końca. Czas jest nadal bardzo ważnym argumentem. Tak jak wspominałam, można jednak zoptymalizować zakupy oraz gotowanie do takiego stopnia, że czas spędzony na gotowaniu będzie krótszy niż czas oczekiwania na posiłek w restauracji lub czas jego dostawy do domu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *