Przejdź do treści

Jak pogodzić się z poronieniem

Temat tabu, który jest bardzo blisko nas, który jest bardzo blisko mnie osobiście. Chciałabym go poruszyć i podzielić się z Wami moimi przemyśleniami i doświadczeniami.

Mimo dużej zmiany stylu życia między pokoleniami istnieją nadal pewne tematy tabu o których się nie rozmawia. Zamiatamy je pod dywan, nie rozmawiamy, nie dzielimy się z innymi i sami staramy się przełknąć gorycz, zmierzyć się z ogromnym bólem i żalem.

Każde szczęście, którym podzielimy się z druga osobą się mnoży, a każdy ból i niepowodzenie się dzieli.

Warto rozmawiać, otworzyć się na swoje przeżycia. Możemy porozmawiać ze swoją przyjaciółką, partnerem, rodziną, obcą osoba, psychologiem czy terapeutą. Decyzja należy do Was, ale proszę Was nie trzymajcie takich emocji w sobie.

1 na 6 ciąż ulega poronieniu w pierwszych 12 tygodniach

1 na 50 w kolejnych 9 tygodniach

Utrata nienarodzonego dziecka to ogromny ból i strata, z którą może spotkać się każda kobieta. Niestety, poronień jest bardzo dużo, ale nikt o nich nie mówi. Wczesne poronienia, wielokrotne poronienia, urodzenia martwych dzieci po 21 tygodniu ciąży. Gdybyśmy się rozejrzeli to każdy z nas spotkał się z tym lub choćby zna osobę, która coś takiego przeżyła. Dlatego bardzo ważne jest aby oswoić się z tym tematem tabu, potrafić o tym rozmawiać i wspierać siebie nawzajem.

Dlaczego tracimy ciąże?

Przyczyn niedonoszenia ciąży jest bardzo dużo, głównie są to wady genetyczne, powody medyczne partnera, choroby o których nie mieliśmy pojęcia lub infekcje które nabyliśmy podczas ciąży.

Bardzo często, bo aż ok. 80% poronień spowodowanych jest genetycznymi wadami płodu i na to nie mamy żadnego wpływu. Jeżeli doszło do poronienia z przyczyn naturalnych, tak po prostu miało być. Dziecko nie mogło urodzić się zdrowe i nie ważne co byśmy nie zrobili natura zdecydowała o odrzuceniu takiego nienarodzonego maluszka.

Nie możemy się winić za utratę ciąży

to nie nasza wina

Każdy przypadek powinien być skonsultowany z lekarzem, mimo że kompleksowe badania wprowadzane są dopiero po 2 poronieniach, lekarz powinien nas zbadać i sprawdzić czy nasz organizm oczyścił się samoistnie czy konieczny będzie dodatkowy zabieg.

Jak pogodzić się z utratą ciąży?

Pierwszym etapem pogodzenia się z ta trudną sytuacją jest zrozumienie, że nie z naszej winy straciliśmy ciąże. Jest to podstawa do uwolnienia się od ciężaru, który nakładają na siebie matki nienarodzonych dzieci. Powtarzajmy sobie jak mantrę „To nie jest moja wina” do skutku, aż wyleczymy się z wyrzutów.

Porozmawiajmy z partnerem, ta sytuacja dotyczy obojga, nie tylko kobiety. Jeżeli czujesz, że nie udźwigniesz tego ciężaru umów się na wizytę z psychologiem. Tak ważna strata w naszym życiu powoduje duży ucisk na naszym zdrowiu psychicznym. Utrata nienarodzonego dziecka na pewno odbije się na kolejnych staraniach o potomstwo.

Moja historia, czyli jak pogodziłam się z utratą ciąży?

Moja pierwsza ciąża zakończyła się poronieniem. Z wielkiej euforii i radości przenieśliśmy się w wielką rozpacz i ból. Zacznę jednak od początku.

Od zawsze czułam bardzo duży instynkt macierzyński i wiedziałam bardzo dobrze, że chcę być mamą i mieć gromadkę dzieci. Niestety od początku zmagałam się z nierównowagą hormonalną, problemami z tarczycą, PCOS, czyli choroby z którymi zmaga się w dzisiejszych czasach bardzo wiele młodych kobiet. Na wizycie u endokrynologa-ginekologa jako 17 latka usłyszałam, że mogę nigdy nie mieć dzieci…

Bardzo mocno wryło się to w moją świadomość, mimo że jako dorosła osoba wiem, że był to okropny błąd lekarza powiedzieć coś takiego nastolatce. Zawsze z tyłu głowy miałam świadomość, że zajście w ciąże może się wiązać z wielkimi problemami.

Po podjęciu wspólnej decyzji o chęci powiększeniu naszej rodziny postanowiliśmy zacząć starać się o dziecko, z założeniem że może to trwać nawet kilka lat. Braliśmy pod uwagę nawet adopcję i omówiliśmy wspólnie, że zrobimy wszystko, aby zostać rodzicami, ale nie zawładnie to naszym całym życiem.

Gdy na początku naszych starań zobaczyłam na teście ciążowym dwie kreski zaparło mi dech w piersiach. Nie wierzyłam w to co się dzieje, musiała kilka krotnie sprawdzić, czy na pewno te dwie kreski tam są i czy na pewno to dwie kreski oznaczają ciąże. Nasza radość sięgała nieba, oboje unosiliśmy się gdzieś kilka metrów nad niebem. Podzieliliśmy się tą wiadomością z najbliższymi i rozmawialiśmy o tym jakimi rodzicami będziemy.

Niestety, nasza radość skończyła się tak szybko jak się zaczęła. Moja pierwsza ciąża skończyła się poronieniem przed 7 tygodniem i została sklasyfikowana jako ciąża laboratoryjna. Doszło do poronienia samoistnego w 1 trymestrze.

Mój mąż bardzo mnie wspierał od samego początku i podszedł do tej sytuacji pragmatycznie. Ja niestety nie potrafiłam sobie poradzić z tym co nas spotkało, nie potrafiłam sobie wytłumaczyć przyczyny, szukałam winy w samej sobie. Mieliśmy jedną rozmowę, w której wylał na mnie kubeł zimnej wody, wytłumaczył że wady genetyczne są od nas niezależne, że tak miało być.

Najważniejsze co usłyszałam od niego to, że powinniśmy być szczęśliwi, że w ogóle udało nam się zajść w ciąże. Przecież tak bardzo obawiałam się wcześniej że w ogóle nie będzie to możliwe. Jako kobieta z natury bardzo wrażliwa, byłam bardzo zdziwiona, że tak łatwo udało mu się pogodzić z tym co nas spotkało i przejść do porządku dziennego. Ale z drugiej strony to jego siła i to właśnie podejście pozwoliło mi pogodzić się z tym wszystkim.

Musieliśmy zmierzyć się jeszcze z powiedzeniem o naszej utracie tym osobom, którym zdążyliśmy się pochwalić naszym szczęściem. Była to moja siostra i rodzice. Najbliższe nam osoby z rodziny. I wbrew pozorom, właśnie taka otwarta rozmowa i wsparcie najbliższych było drugim elementem, który posklejał mnie do rzeczywistości. Otworzenie się przed innymi, wypowiedzenie tego na głos bardzo mi pomogły. Później nauczyłam się o tym mówić nawet w szerszym towarzystwie. Okazało się, że nie jestem jedyna, a w moim otoczeniu nie jedna osoba przeszła to samo.

Nie mów o ciąży zbyt szybko

w przypadku jej utraty będziesz musiał się z każdym podzielić twoją stratą

Bardzo często słyszałam o tym, żeby do 3 miesiąca nie mówić o ciąży. Po swoich doświadczeniach uważam jednak, że warto się podzielić taką nawiną z najbliższymi. Jeśli coś się złego ma wydarzyć to i tak będą to osoby od których chcielibyśmy uzyskać wsparcie. Oczywiście, nie wrzucajmy zdjęcia z pierwszego usg na profile społecznościowe, ale wysłanie ich do rodziców czy rodzeństwa to bardzo dobry pomysł.

Gdy udało mi się zajść w druga ciąże, byliśmy bardzo ostrożni i przez pierwsze 2 miesiące nie powiedzieliśmy o tym nikomu. Cały ten czas był bardzo trudny i pełen niepokojów. Z perspektywy czasu wiem, że był to błąd bo przez to ukrywanie i strach sami nie cieszyliśmy się tym kolejnym cudem. Dlatego teraz wiem, że warto rozmawiać i dzielić się swoimi uczuciami z najbliższymi.

Przełammy ten temat tabu. Jakie są wasze historie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *